ul. Julianowska

Radna apeluje, żeby przestrzegać zasady niegrodzenia Julianowa i Józefosławia

Zwracam się z prośbą o stosowanie przy zagospodarowywaniu terenu Julianowa i Józefosławia – zasady niegrodzenia osiedli.

Widzimy co dzieje się, gdy drogi nagle pocięte są płotami i ani piesi ani rowerzyści nie mogą z nich skorzystać.

Niestety w wielu przypadkach ogrodzone zostały także drogi gminne lub ich przedłużenia ( patrz. ul. Alzacji na przedłużeniu gminnej ul. Sybiraków na północ w Julianowie).

W chwii obecnej zabudowywany jest bardzo intensywnie budownictwem wielorodzinnym teren pomiędzy ul. Julianowską a przedłużeniem ul. Sybiraków na południe. Od ul. Julianowskiej osiedle Kuropatwy VII, zostało już zagrodzone, obawiamy się tego samego od ul. Sybiraków. Mieszkańcy stanowczo nie zgadzają się na odgrodzenie tego odcinka ulicy.
Tym bardziej, że w mpzp Julianowa północnego ulica ta miała stanowić dojazd do ul. Julianowskiej.

Radna Julianowa, Hanna Krzyżewska

Źródło: Gmina Piaseczno

Podoba ci się:

Komentarzy (84)

  1. Apeluję do Pani Radnej aby usunęła sobie płot, chętnie pospaceruję po jej podwórku.

  2. Apeluję do powyższej radnej aby walneła się w łeb. A pozatym chciałbym mieć dostęp do jej domu … a dlaczego nie ? ingerujemy we własność no to na całego ….

    Gwarantuję że ten oszołom jest ostatni raz radnym….

    • No co ty, jest skuteczna – wystarczy, że napiszesz iż chcesz światła i już masz. Mogą być nawet co 50m:)

    • A jak to zagwarantujesz . Ponownie na nią nie zagłosujesz?

      Generalnie popieram pomysł otwarcia WSZYSTKICH osiedli w Józefosławiu.
      Teraz żyjemy teraz w trochę dziwnym pozamykanym świecie. Wszędzie płoty i szlabany. Tylko biznes ochroniarski się kręci….
      Jednak tego otwarcia nie można tego robić wybiórczo, bo zawsze będą protesty. Dlaczego otwierać jedno osiedle na innego nie? Tak na pewno nie można.

      • no wlasnie obecny plan zmian forsowanych w MPZP nakazuje otwarcie wybiorcze….
        Na przyklad nie otwiera sie osiedli gdzie sa obecnie drogi wybudowane de facto na terenach gminnych a zamkniete, za to nakazuje sie otwierac te ktore sa na terenach prywatnych . Jaka to logika? Jak nie wiadomo jaka logike to jest to logika rozmyta :)
        Oprocz tego pamietajmy ze w kazdym miejscu mieszkaja jacys ludzie i tak projektowali swoje domy lub robil to za nich developer aby uwzgledniac stan zastany. Czy otworzenie wszystkich osiedli po to aby na niektorych wszyscy przechodnie zagladali ludziom do kuchni aby sprawdzic co gotuja na obiad ma obecnie sens?
        Dlatego jezeli p. radnej Hannie tak przeszkadza ten szlaban na Alzacji pomimo wlasnego deptaka oraz przyszlej rownoleglej drogi 100 m dalej to uprzejmie prosze aby umozliwila mi sprawdzanie codziennie co sama gotuje na obiad u siebie w domu.

      • Jest wyjście: proszę przeprowadzić się na ulicę np. Marszałkowską, tam chyba już nikt nikogo raczej nie ogrodzi….

  3. najlepiej ogrodzić cały J&J i będzie spokój. I nie wypuszczać na zewnątrz. …….i parawanem ogrodzić na koniec.

    Rozumiem, że prywatność, ale zagradzanie wszystkiego wszystkim to już przesada, żeby ogradzać drogi gminne (czyli publiczne) mam nadzieje,że radni wezmą się do roboty i nakażą ich otwarcie.

    • podaj swój adres mądralo – też ci zerwą ogrodzenie…ale pewnie mieszkasz w bloku

  4. no wlasnie w tym sek ze ul. Alzacji nigdy nie byla i nie jest ul. gminna. W obecnym MPZP jest tam szczere pole i wszystko co powstalo zostalo zrobione za prywatne pieniadze wlascicieli na prywatnym gruncie. To delikatne mijanie sie z prawda p. radnej….. Julianowa ktorej nic do prywatnych posesji mieszkancow Jozefoslawia no chyba ze czegos nie rozumiem

    Czekam na inicjatywe p. Hanny otwarcia ogrodkow prywatnych poseseji w Julianowie
    Tak malo jest terenow zielonych a przeciez moglibysmy robic rotacyjne grille i spotkania z poezja spiewana, albo wieczorki poetcykie…
    Pani Hanno czekamy na przyklad!!!

  5. Mieszkałam w domu, na niestrzeżonym osiedlu. Codziennie pukały do naszych drzwi tabuny akwizytorów, zbieraczy na szczytne cele itp.Bardzo często w pobliżu odbywały się biesiady spragnionych mocniejszych trunków; spacerowicze z pieskami traktowali nasz trawnik przed domem jak toaletę dla swoich pupili, bez obowiązku sprzątania itp.
    Na budowanie nowych ciągów pieszo-rowerowych, dróg dla samochodów jest jeszcze naprawdę mnóstwo miejsca w J&J…, Zostawmy zamknięte osiedla w spokoju,stanowiły przecież zachętę do kupna lokum na takowych.

  6. Po latach „niezastanawiania się” nad infrastrukturą okolic i budowania „na potęgę” osiedli wzdłuż infrastruktury z przed ponad pół wieku próbuje się nadrobić stracony czas. Ale jest jedno ALE: o ile w powojennej Warszawie krytykowany dziś Dekret Bieruta umożliwił odbudowę rozpoczętą od WYZNACZANIA ULIC, a potem budowy domów w Warszawie, to teraz w post-komunistycznej Polsce zadziałało „święte prawo własności” mówiące (w wielkim skrócie), że Gmina najpierw musiałaby wykupić teren pod drogę, a potem wydawać pozwolenia na budowanie domów. I się „zupa wylała”: były pozwolenia na budowę osiedli, domy powstawały, ulice nie. Dziś mamy to, co mamy. Nie oznacza to, że bronię metod bierutowskich, ale można było od wczesnych lat 90tych XX wieku postępować inaczej… Czasu nie cofniemy, a na prywatne wejść siłą nie można.

    • Proste, głupcy na głupców głosują dlatego mamy taki stan jaki mamy.
      Nastomiast z Pani wypowiedzi, wnioskuję, że najlepszym rozwiązaniem byłyby uwłaszczenia? Tak jak za bieruta? Życzę Pani utratę swojej własności ku chwale partii.

  7. Chodzi glownie o to ,zeby nie grodzic dzialek gminnych.
    Jesli wspolnota grodzi i zajmuje dzialke gminna bez umowy to musi bulić za bezumowne korzystanie i to za okres wstecz.

    Zaden mpzp nie zobowiaze do udostepnienia swojej wlasnosci i niestosowania ogrodzen.

  8. To bardzo „proste”-na terenach gdzie droga należy do gminy-doprowadzić do stanu poprzedniego, czyli odgrodzić, nawet i siłą, albo zaproponować wspólnocie wykup drogi, pamiętając o tym, że stała się ona atrakcyjniejsza przez budowę osiedla. Na terenie gdzie droga jest własnością prywatną: próbować wykupić (nie robiąc tego za wszelką cenę, bo są ważniejsze rzeczy na wydawanie publicznych pieniędzy, a i tanio być nie musi) lub od razu pociągnąć do odpowiedzialności tych, którzy zgodzili się na wykup ważnej dla gminy drogi. Albo najlepiej od zlecić kolejnej zagranicznej firmie „ekspertyzę” – które drogi są ważniejsze, a które mniej ważne dla dobra publicznego ;)

  9. No to jednego debila w gminie mamy zlokalizowanego….Jaki jest jej adres – zobaczymy czy jej zieleńce i ogórdek są otwarte dla mieszkańców

  10. tak – przejąć własność mieszkańców, przykryć nieudolność gminy w zakresie budowy dróg !!! Niech Pani radna zmieni leki…..jak najszybciej.

  11. Jeżeli droga jest gminna, a ktoś ją ogrodził, to sytuacja jest oczywista.

    Jeżeli chodzi o części wspólne należące do osiedli, to nie przeskoczymy
    pewnego poziomu cywilizacyjnego dużej części mieszkańców.

    Tutaj trzeba zacząć od dialogu ze wspólnotami,
    tłumaczyć sprawy stosując zrozumiałe przykłady i analogie.

    Przecież na polskich wsiach ludzie też chodzili po prywatnych miedzach rozgraniczających pola.

    Tak samo tutaj, przecież nie chodzi o wpuszczanie kogoś do prywatnych ogródków,
    chodzi o umożliwienie przejścia po części wspólnej osiedla w godzinach
    dziennych.
    Ochrona osiedla w dalszym ciągu może kontrolować, reagować i wypraszać osoby łamiące regulamin wspólnoty.

    • No i jeszcze super ważna sprawa.
      Tereny gminne powinny być wzorowe, i nie powinny odstawać w dół od terenów wspólnot.

      Nie może być tak jak teraz, że na terenie publicznym jest syf.

      Jeżeli ludzie zobaczą że teren po obydwu stronach ogrodzenia wygląda podobnie,
      to ogrodzenie przestanie być dla nich takie ważne.

      • bardzo celny komentarz. Tereny gminne to jeden wielki bałagan – zieleń zaniedbana, chwasty itd. Ale Pani radna chętnie pospaceruje po wysprzątanych osiedlach sąsiadów.

    • a jak ktoś wchodzi na osiedle po to aby skorzystać z prywatnego osiedlowego boiska…..zniszczy coś – kto za to zapłaci ????
      Potem przyjdzie kolejna osoba i kolejna….i dzieci mieszkańców osiedla będą musiały tolerować tłok jak na każdym publicznym boisku …? Coś takiego grozi wypłatą potężnych odszkodowań dla otwieranych osiedli. Różnica w cenie domu na otwartym a zamkniętym osiedlu to ok 20% Pozwy sądowe posypią się jeden za drugim.

      • Nikt nikogo nie zmusza i nie zmuszał mieszkać w J&J. Tyle pięknych niepogrodzonych terenów w Prażmowie albo pod Grojcem. To jest choroba urządzanie innym życia na siłę. Każdy widział​ na co się decyduje. Wszyscy którzy w jakikolwiek sposób chcą ingerować w prywatność innych i korzystać z nie swoich dóbr to złodzieje – bezprawne wykorzystanie obcego mienia to po prostu kradzież. Nazywamy sprawy po imieniu…

        • Są też takie osiedla, które ok, mają działkę gminną w środku osiedla ale same wybudowały sobie drogę, ponieważ gdy developer budował osiedle to gmina nie chciała sprzedać tej działki. Teraz tam miezkańcy zdrobili drogę i gmina upomina się, że chce sprzedać jednak te grunty ale nie po cenie działki rolnej tylko działki budowlanej chociaż tam jest droga !!!! to jest dopiero absurd!!!!

    • Zacznij od siebie i swojego ogródka, ojcze redaktorze pożal się Boże !

  12. Do każdego zamkniętego osiedla powini jeszcze w pakiecie po parawanie dać celem szczelnego ogrodzenia „prawa własności”.
    A najśmieszniejsze jest, że najwięcej o ogrodzenia krzyczą ci, którzy za komuny w blokach się wychowali, a teraz definicja prawa własności im na łeb siadła.
    Grodźcie się ile chcecie, nawet od góry, ale od zabierania innym dostępu do publicznej drogi czy terenu zgody nie ma i w tej kwestii pełne poparcie dla radnej jest co raz większe i mam nadzieję, że publiczne drogi zostaną wkrótce otwarte dla wszystkich.

    • Powiedział ten ktory piękne ogrodzenie ma i zgody na przejście pod jego parawanem/ oknem nie dał ;)

  13. Dostrzegam pewną niekonsekwencję w działaniach włodarzy.

    W istniejących MPZP są określone drogi przebiegające przez obecnie zagrodzone osiedla. To fakt. Zapomina się jednak o tym, że w okresie budowy osiedli nikt nie dołożył złotówki do budowy tych dróg. Tym samym zostały sfinansowane przez mieszkańców (wliczone w cenie mieszkania, deweloper to nie PCK). Przez lata nikogo z gminy ta sytuacja nie interesowała. Nikt nie myślał o zagospodarowaniu terenu, nie robiono nic.

    Teraz nagle radni się obudzili i chcą otwierać osiedla które są na prywatnych działkach. Z całym szacunkiem, wątpię żeby mieszkańcy się zgodzili.

    Kolejna kwestia: ul. Wilanowska od Geodetów do Cyraneczki to jedynie 1 km. Czy to aż tak wiele? Nie. Cała wieś jest niewielka i wszędzie jest blisko. 10-15 minut pisze i dotrzesz do PiP bądź inny punkt z dowolnego miejsca.
    W mojej ocenie jest inny problem:
    - chodniki, a raczej ich brak w pewnych miejscach,
    - przyzwyczajenia do przemieszczania się samochodem. Wielokrotnie widzę sąsiadów, którzy mając do szkoły 500-700m odwożą dzieci samochodem, po czym wracają do domu.

    Czy mam rozumieć, że w rejonie domków jednorodzinnych, które też tworzą zamknięte enklawy, bo przez płot nie przeskoczę, zostanie zdjęte ogrodzenie bym mógł pomiędzy ogródkami dotrzeć do sklepu? Dajmy spokój i pozwólmy ludziom żyć zgodnie z ich potrzebami. Skoro tyle mieszkań zostało sprzedanych na osiedlach grodzonych, to znaczy, że ludzie tego oczekują i chcą za to zapłacić więcej.
    Na całym świecie są takie tereny i nikomu to nie przeszkadza.

  14. Polska rozwija się cywilizacyjnie, i nie ma powodów żeby wierzyć że ten proces
    się odwróci.

    Za kilkanaście lat wartość danej nieruchomości będzie zależała
    (tak jak w Europie) głownie od:
    - dostępu do komunikacji publicznej
    - usług publicznych (szkół, rekreacji)
    - czasu dojazdu do miasta

    a nie od wysokości płotu i budki z dziadkiem w środku.

    • Zauważ, że już tak jest. Nie bez przyczyny mieszkania w J&J są tańsze niż te zlokalizowane na Urysnowie. Nie mamy metra, bardzo dobrego dojazdu do pracy itd.

    • als to otwórz swój piękny ogródek, bo mam ochotę na rekreację w postaci grilla :-)

      • Chodzi o możliwość przejścia po terenie wspólnot, a nie ogródkach,
        i z zachowanie wszystkich zasad tam obowiązujących.

        To tak jak przejście po prywatnej miedzy.

        • Tylko zauważ, że obecnie na wsi nie masz miedzy i są miejsca, gdzie domki ciągną się kilometrami jeden obok drugiego i nie ma przejścia „na pole”. Też będziesz wymagał likwidacji płotów?

          • Nie chodzi o likwidację płotów, chodzi o to żeby była możliwość
            przejścia, i tylko przejścia (a nie grillowania czy zabawy)
            po terenie wspólnym osiedli (a nie prywatnych ogródkach),
            z zachowaniem ich regulaminu, i być może tylko w konkretnych godzinach.

            Takie zasady obowiązywały przed wojną np. na prywatnych fabrycznych i górniczych osiedlach w Polsce.

            To nie wymaga żadnych zmian w prawie czy własności.
            Wymaga pewnej koordynacji ze strony gminy, być może finansowania
            furtki, kawałka chodnika itp.
            I przede wszystkim kultury mieszkańców.

            • BTW teren gminy to też jest nasz teren – wszystkich mieszkańców.

              A mieszkańcy J&J bardzo chętnie korzystają z górki (w zimę)
              i boiska do piłki (w lato),
              które są prywatnym terenem wspólnoty z Julianowa.

              • to boisko wspólnoty z Julianowa to cudowny obiekt którego utrzymanie kosztuje pewnie fortunę – rzadko kto tam gra jest tak wspaniałe.

            • Jak już pisałem, ul. Wilanowska od Geodetów do Cyraneczki ma raptem 1 km. To aż tak dużo, że trzeba wymuszać otwieranie osiedli? Dajcie spokojnie ludziom żyć.

              • Tak dużo. 1 km to akurat ten moment kiedy zamiast pieszej wycieczki przesiadamy się w samochody

                • Zdrowia życzę z takim podejściem.

                  • najwyraźniej nie widzisz co się dzieje w okolicy.

                    • Mieszkam tu już jakiś czas. Niepokoją mnie wąskie chodniki. Okresowo nawet ich brak.

                      Napisz proszę jakie Ty dostrzegasz problemy.

                    • Odpowiedz jest prosta. Moje dzieciaki maja w linii prostej do szkoly jakies 400m.
                      Poniewaz nie ma mozliwosci dojscia do niej sensowną drogą/scieżką bo wszedzie napotykaja płoty, zmuszony jestem dowozić je do szkoły samochodem jakieś 4 km.
                      Oczywiście mogłyby dojechać tą samą drogą rowerem, niemniej po samodzielnej próbie zrobienia tej trasy ulicą Działkową uznałem że zahacza to niemal o próbę samobójczą.

            • als. To ja mam akt notarialny własności gruntu za który zapłaciłem, tak jak moi współmieszkańcy. Moja własność w którą chcesz ingerować. TO NIE JEST WŁASNOŚĆ WSPÓŁNOTY! Koniec i kropka. Tak jak Ty nie zgadzasz się na otworzenie swojego domu ogrodu, żeby mi było łatwiej przejść i spacerować, tak ja nie zgadzam się na otworzenie mojego.

            • Żeby zapewnić przejście przez osiedle to potrzebna jest druga budka z ochroną na wyjściu- kto za to zapłaci? Kto zapłaci za zniszczenia zieleni? Dlaczego osoby trzecie maja korzystać z prywatnych placów zabaw? Kto pokryje koszty napraw????

            • Żeby zapewnić przejście przez osiedle to potrzebna jest druga budka z ochroną na wyjściu- kto za to zapłaci? Kto zapłaci za zniszczenia zieleni? Dlaczego osoby trzecie maja korzystać z prywatnych placów zabaw? Kto pokryje koszty napraw????

            • Dziś na zamkniętych chronionych osiedlach mieszkańcy zostawiają swobodnie przed domem rowery, sanki itd – już widzę jak po kulturalnych odwiedzinach nieznanych osób wszystko zostaje na swoim miejscu, a ochrona panuje nad sytuacja- pobudka!!!

  15. Tyle tylko czym innym jest grodzenie prywatnych posesji, a czym innym jest przewlaszczanie publicznego terenu. Bo że kiedyś taka droga została zrobiona przez dewelopera nie oznacza, że stała się prywatna. Poza tym każdy zmieszkancow płacąc h tu podatki niejako dokłada się do drogi leżącej na ogrodzonym osiedlu. Ponadto mam wrażenie, że to właśnie deweloper zrobił mieszkańców takich osiedli w wielkiego H…..a bo kazał sobie płacić za nieswoją własność.
    Równie dobrze mogę wyremontować Marszalkowską co nie znaczy, że stanie się moją własnością

    • Gdzie była gmina w czasie budowania osiedli? Cieszyła się, że za prywatne pieniądze buduje się drogi.

      Moim zdaniem rozwiązaniem jest:
      1. Naprawa/budowa chodników.
      2. Zadbanie o drogi i przejścia na terenach niezabudowanych.
      3. Wyjaśnienie praw własności dla dróg, które są w rękach gminy, a leżą na terenie osiedla.

    • Jest Pan w błędzie – chodzi o przypadki, gdzie mieszkańcy mają włąsność hipoteczną drogi a gmina chce nieodpłatnie nakazać udostępnienie innym !!!! Jeżeli chce się Pan dołączyć do utrzymania takich dróg i terenów zielonych na LeVillage to chętnie – nic od gminy nie dostajemy….a podlewanie, sprzątanie i plewienie kosztuje bardzo dużo. Pani radnej też nie chce się plewić terenów publiczynych to chce sobie spacerować po wyplewionych prywatnych…..
      A jak szanowna pani nie ma siły dostać się do lasu deptakiem swojego imienia to zachęcam do próby przejścia ul Alzacji…bo za północnym ogrodzeniem osiedla w zaroślach żyją sobie dziki. Będziemy mieli genialną panią z głowy.

      • @aa

        Popieram Cię.

    • Adi:
      1. Drogi na osiedlu le village są prywatne i należą do wszystkich mieszkańców osiedla, co każdy może sobie sprawdzić w dostępnej księdze wieczystej.
      A wiec nie są i nie były to drogi gminne i publiczne. Nie wybudowane za publiczne pieniądze, lecz prywatne. Deweloper tu nikogo nie oszukał.

      2. Wg planu zagospodarowania miała w miejscu osiedla biec droga gminna, ale w tym temacie nic się nie działo. Gmina nie wykupiła terenu. Zrobił to deweloper i wybudował osiedle. Gdyby teraz gmina chciała przejąc teren drogi, to może teoretycznie to zrobić, ale za odszkodowaniem (mówimy to kwocie wielu milionów złotych). Narażałaby się także na procesy sądowe. Nie sądzę, żeby akurat na ten cel powinno się przeznaczać publiczne środki.

      3. Ja właściwie nie mam nic przeciwko umożliwienia przechodzenia (ale nie przejazdu) przez WSZYSTKIE osiedla w Józefosławiu. Ale bez działań wybiórczych.

  16. Pani rodna – rozumiem ze na zlotej jablonki tez pani zdejmie wszystkie ogrodzenia ?

  17. mieszkam w centrum (osiedle grodzone) i byłbym za tym, aby ogrodzenia likwidować – wszystkie i bez wyjątku

    • Super – proszę likwidować swoje, a jak należą do kogoś innego to proszę zostawić w spokoju.

  18. Pomysł otwarcia zamkniętego osiedla bez zgody właścicieli nieruchomosci trąci nacjanalizacją w powojennym stylu.
    Gmina musiałby zaproponować wykupienie wszytkich cześci wpólnych + odszkodowania dla właściceli nieruchomoisci. Prosty rachunek dla Le Village to ok 50 M złotych rekompensaty dla wałscicieli (233 domy x20%x 1 100 000 (średnia wartość rynkowa dzisiaj) + kolejne parę milionów za części współne. Może gminę na to stać, przecież zbiera of nas podatki.

    • Polska ustawa krajobrazowa daje gminom prawo do uchwalania prawa
      zakazującego ogrodzenia całkowicie lub grodzenia
      dostępu do jeziora, lasu, szlaku komunikacyjnego, szkoły itp.

      Co nie znaczy że możesz na cudzym terenie robić co chcesz.

      Podobne prawo obowiązuje prawie w całej Europie.

      Chociaż np. w Skandynawii możesz biwakować na cudzej posesji
      przez 1 noc z zachowaniem czystości, ciszy itp.

      • 1. Wymień proszę osiedla które zawłaszczyły tereny gminne.
        2. Wymień proszę osiedla które uniemożliwiają dotarcie do jeziora, lasu itd.

        • 1.
          zapytaj o źródła czyli Radnej.

          2.
          Droga pomiędzy Wilanowską a lasem jest prywatna.
          Boisko do piłki nożnej i górka w Julianowie są prywatne.

          Właścicielami są wspólnoty.

          • Należy wnioskować, ze skoro właściciele nie zamknęli tych obiektów/dróg, to godzą sie na użytkowanie. Taka ich wola.

      • Można takie rzeczy robić ale należą się godne odszkodowania – życzę powodzenia w przypadku LeVillage – prywatne drogi, boisko, place zabaw i zieleńce – myślę że kalkulacja powyżej 20% za każdy dom jest słuszna ale te domy są więcej warte…..
        Gmina musi myśleć zanim pozwoli na budowę takich obiektów. Płacenie odszkodowań jest zawsze droższe niż sensowne planowanie zanim powstaną nieruchomości. Paru prawników których pytałem o zdanie zgodnie stwierdziło, że taki plan zagospodarowania nakazujący otwieranie prywatnych osiedli zostanie podważony przez sąd…..tylko całego zamieszania szkoda. Ale jak mamy radnych tego kalibru jak ta pani to się nie dziwmy.

  19. Zastanów się, jak gmina ma wykupowac swoją własność!!!!!!
    Chodzi o drogi publiczne zawłaszczone przez zamknięte osiedla. Nikt tu nie mówi o prywatnych działkach. A rachunek się zgadza, chcecie tyle zapłacić za wykup drogi publicznej – zgoda. Na razie to macie przewlaszczone te drogi bezumownie, a za to się płaci.

    • Wymień proszę na których osiedlach na miejsce taka sytuacja?

      • zdaje sie ze byla mowa o osiedlu i ulicy „Słoneczny Sad”.

        • Rozumiem, jednakże @adi i @als piszą, jakby to bym nagminny problem J&J.

  20. W przypadku osiedla LeVillage – osiedle jest zamknięte, strzeżone, mieszkańcy są właścicielami dróg, boiska, zieleńców, placów zabaw itd… Jak ktoś chce otworzyć takie osiedle musi uzyskać zgodę mieszkańców (wszystkich – bo mamy współwłasność) i wypłacić odszkodowania. Życzę powodzenia – 233 domy pewnie po 200-300 tys za każdy za utratę wartości – SUPER POMYSŁ. Pani radna niech się zajmie budowaniem a nie pasożytowaniem.

  21. Dla jasności – interesuje mnie tylko otwarcie tych osiedli, które ograniczają dostęp do dróg publicznych. Takie Le Village może się dla mnie ogrodzic nawet od strony nieba, ale ograniczać ruchu na publicznych drogach prawa nikt nie ma.

    • Wymień z nazwy które to osiedla

  22. może otworzyć osiedle na Magnolii – oni mają tam basen – pani radna i cala rada będą się mogli tam wykąpać. Nie będzie trzeba budować basenu :) Zamienimy nazwę Józefosław na „Bierutowo” :)

  23. Mieszkańcy Le Village mają teraz zablokowane najkrótsze dojście na pętle i do szkoły. Kiedy my kupowaliśmy dom, deweloper BI pokazywał nam takie dojście. Potem okazało się że sąsiednie osiedle nie jest zainteresowane, i temat umarł.

    Dobrze że teraz gmina chce uporządkować połączenia pomiędzy osiedlami. Takie sprawy mają kluczowe znaczenie dla wzrostu wartości naszych nieruchomości. Dzisiaj ta wartość jest duźo niższa niż w momencie zakupu.

    • Tak. To prawda. Z le village do szkoły jest pewnie ze 300 metrow w linii prostej (przez ulicę Wakacyjną na sąsiednim osiedlu). Ale niestety nie da się tam przejsc bo obydwa osiedla są ogrodzone i nie ma furtki (choć jej zrobienie nie byłoby problemem).
      Można by przecież otworzyć osiedla dla pieszych bez likwidacji płotów (przejścia tylko przez furtki bramy) i tylko w godzinach dziennych. Dzięki temu może nasza miejscowośc tworzyłaby jakąs wspólnotę a nie grupę oddzielnych enklaw.
      Ktoś napisał o spadku wartości domu o 20%. To jakaś liczba wyssana z palca! Z czego niby miałoby to wynikać?! Gdyby postawienie płotu zwiększało wartość domu o 20% to nie mielibyśmy w Polsce innych osiedli niż grodzone.

      • Bzdura – to spróbuj kupić chatę w LeVillage- 1,3-1,5 mln. Porównaj sobie z cenami osiedli otwartych – różnica jest większa niż 20%! Na różnice składa się bezpieczeństwo , tereny zielone, płace zabaw. To nie jest polski wymysl- koncept osiedli zamkniętych jest popularny od Stanów po Ural ( z wyłączeniem Białorusi)…

  24. dużo niższa, tzn o ile ? z czego wynika spadek wartości?

  25. Szanowna Pani Radno,
    a może tak zacząć od siebie! Nie ma to jak wymagać od innych, a od siebie nic. Proponuje zlikwidowac tabliczkę przy swoim domu – DROGA PRYWATNA.WJAZD TYLKO DLA MIESZKAŃCÓW.
    Pomysły radnej są od dawna nie trafione i oderwane od rzeczywistości, w większości skupione wokół własnego interesu. (otwarcie Alzacji to krórtsza droga do lasu, a w tym wieku to może mieć znaczenie).
    Nie pracuje Pani, nie jeździ samochodem, nie stoi w korkach, nie odwozi Pani dzieci do szkoły i przedszkola, jest Pani oderwana od rzeczywistości i żyje w innych realiach niż 95% mieszkańców JJ. Stąd takie pomysły i inicjatywy jakie może i są w pewnym stopniu słuszne, ale priorytet dla mieszkańców mają niekoniecznie numer 1. Proponuje przemyśleć faktyczne potrzeby mieszkańców, a nam nie pozostaje nic innego jak GŁOSOWAĆ NA MŁODSZYCH.

  26. Ciekawe jakie zdanie w tej sprawie mają panowie Putkiewicz albo Lis – Putkiewicz na spotkaniu z mieszkańcami odnośnie tego szmatławego planu zagospodarowania popisywał się tylko biernością i bezradnością…..Chyba trzeba się tym towarzystwem zająć bardziej zdecydowanie – nie po to wybiera się burmistrza żeby milczał, albo udawał Greka. Za te sprawy w gminie formalnie odpowiada Putkiewicz – może by się szanowny Pan wypowiedział ????

  27. Burmistrz zarobiony bo odpowiada na interpelacje, niekoniecznie wazne, potrzebne i rozsadne.

  28. als., Pani Radna, To ja mam akt notarialny własności gruntu za który zapłaciłem, tak jak moi współmieszkańcy. Moja własność chcecie ingerować. TO NIE JEST WŁASNOŚĆ WSPÓŁNOTY! Koniec i kropka. Tak jak Wy nie zgadzacie się na otworzenie swojego domu, ogrodu, żeby mi było łatwiej przejść i spacerować, tak ja nie zgadzam się na otworzenie mojego.

    • Ja i moje odmieniane we wszystkich możliwych przypadkach.

      • Tak – to definicja prawa własności. Komunizm daje nasze, wspólne, państwowe….tylko, że wszystko jest wtedy szare, brudne, zaniedbane….jak zieleń w Józefosławiu.

        • Dlatego nie od dziś wiadomo że w Zapadnej Jewropie tfu tfu mają już wszędzie komunizm.
          Prawdziwa wolność jest w RPA i Meksyku.
          Tam się szanuje własność prywatną, i na dodatek można sobie poszczelać.

    • Przeczytałam wszystkie komentarze i postanowiłam odpowiedzieć zbiorowo.
      Po pierwsze dziękuję tym, którzy zrozumieli moją intencję, a tym, którzy nawet nie spróbowali przeczytać interpelacji którą złożyłam, natomiast wylali na mnie mnóstwo pomyj i obraźliwych słów – wyjaśniam:
      1. W interpelacji prosiłam, aby W PRZYSZŁOŚCI unikać grodzenia osiedli. Nie wtrącam się do wyborów ew. nabywców domów, ale chciałam żeby właśnie mieli wybór: mieszkać ze szlabanem lub bez.
      2. Moją intencją było też, żeby nie zagrodzić ul. Sybiraków na południe tak, jak to zdarzyło się na północ w przypadku powstania ul. Alzacji. Nie napisałam NIC o otwarciu osiedla La Village. (Rzeczywiście treść odpowiedzi mogła to zasugerować, ale przecież nie ja pisałam odpowiedź).
      3. Jestem notarialną właścicielką cząstki terenów wspólnych osiedla Nasz Zdrowy Dom, na które każdy może bez przeszkód przyjść na spacer.
      4. Tabliczka zakazu wjazdu na uliczkę, przy której mieszkam informuje, żeby nie WJEŻDŻAĆ, ale nie zabrania wchodzić, czy korzystać tu z roweru (działa całkiem inaczej niż szlaban i strażnik). Tak więc na mojej ulicy każdy może spacerować bez przeszkód. Nie widzę potrzeby otwierania w tym celu mojej własnej kuchni, jak ktoś napisał. Chociaż z zasady jestem osobą gościnną…
      5. Tak, nie jestem już młoda, jak mi wypomniano, ale przypuszczam, że jestem bardziej czynna niż niejeden młodszy ode mnie. Jeśli chciałeś mnie p. Obserwator – obrazić – to ci się nie udało. Życzę Ci zdrowia i sił w moim wieku. Natomiast zapewniam, że korzystam z komunikacji, dróg i zieleni wraz z moją rodziną w miejscach, w których są one dostępne i wcale nie chcę wchodzić na Twoje, „klocek” podwórko. Acha – no i jednak pracuję, bo 3-4 razy w tygodniu (rano) dojeżdżam do Urzędu Gminy na komisje i sesje, także działając w Waszym, Sąsiedzi interesie, stoję w korkach i widzę co się w okolicy dzieje.
      6. Mam nadzieję, że na większość „zarzutów” odpowiedziałam. Ale mam prośbę: WRÓĆCIE DO SAMEGO POCZĄTKU i przeczytajcie ze zrozumieniem moją interpelację, a potem z ręką na sercu powiedzcie czy te wszystkie kalumnie były uzasadnione.
      Pozdrawiam,
      Hanna Krzyżewska, radna

  29. W piśmie pisze Pani o ul. Alzacji- to wewnętrzna droga LeVillage, nowy MPZP zakłada otwarcie dla ruchu rowerowego i pieszego prywatnych terenów mieszkańców LeVillage. Co za tym idzie uniemożliwienie ochrony, niekontrolowane korzystanie z prywatnego boiska…. i utratę wartości domów. Wywoła to liczne procesy z gmina o odszkodowania….
    W artykułach które pisze Pani w lokalnej prasie o otwieraniu usiedli używa Pani zdjęcia LeVillage („Sąsiedzi”) jak to wszystko rozumieć????? Proszę się zająć tworzeniem infrastruktury dla mieszkańców a nie pasożytowaniem na ich własności to nie będzie Pani musiała kłamać ani znosić „ciężkich” komentarzy.

  30. Jak buraki z J&J przyszły ze wsi to teraz potrzebują się zagrodzić…
    Szkoda, że nie powstała statystyka skąd mieszkańcy J&J pochodzą, wtedy byłoby jasne skąd ich zapotrzebowanie na mury…
    Grodzenie publicznych dróg na swoim terenie i jeżdżenie drogami innych wsi jak np. Kierszka – świetny pomysł. Do lasu jak przyjeżdżają (bo trudno też się przejść chodnikami, których nie mają) też na prywatnej drodze zostawiają samochody, ale tego to już nie widzą!
    Jak kupujecie mieszkanka na osiedlach w J&J „bo taniej niż w Warszawie” to przydałoby się sprawdzić czy deweloper nie wciska wam ściemy, że to „wasza droga i teren wspólnoty”

    • Jak nisko trzeba upaść żeby nazywać ludzi burakami i kategoryzować względem miejsca zamieszkania.

    • ogrodzenia są po to żeby nie wpuszczać światowców co innych nazywają burakami. Tacy światowcy lubią odsikac psa na cudzy trawnik, podprowadzić rower sprzed domu sąsiada- bo jak nie stoi zamknięty na gustownym balkonie w bloku to pewnie niepotrzebny…jak gmina ma potrzebę na drogi to musi je zacząć budować a nie zawłaszczać od mieszkancow….

  31. Ja powiem jedno mam wszystkich w dupie ktorzy wprowadzili sie tutaj w przeciagu 10lat trzeb apowiedziec ostro przez was zburaczale swiniaki to wszystko tutaj tak zle wyglada wielkie mieszczanstwo gownianstwo sie nawprowadzalo mysleli ze przyjechali do raju, rajem to to bylo zanim zaczeli przez was tak urbanizowac te tereny, stanowcze nie dla zamykania osiedli!!! Kredyciarze zarabane, a zle niby bogate a cale zycie kredyt splacac beda…

  32. Rzeczywiście musiało być jak w raju….

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*